wtorek, 5 października 2010
sto pytań do..
A może ja nie mam już żadnych przemyśleń? Może jedyne nad czym się zastanawiam to kolejna lista zakupów w rossmannie i jak spędzić najbliższy wolny dzień z Nim? Może umiejętność „przemyśliwania” tematów dalekich mi i bliskich, odeszła wraz z pojawieniem się w moim życiu stałego łącza, portalu społecznościowego i kablówki? Czy nie trapią mnie już żadne problemy społeczne? Czy proza życia, gonienie króliczka i chwilowe uciechy zapewniane ciału i duszy pozbawiły mnie chęci do obserwowania i komentowania rzeczywistości? A co ważniejsze – czy da się to jeszcze zmienić? Czy jak założę kolejną komórkę, wirtualną kanciapę, którą wypełnię tekturowymi pudłami pełnymi siebie, to faktycznie uda mi się coś zmienić? Chociażby tylko w sobie? Czy w ogóle chodzi o zmienianie czegokolwiek? Może wystarczy ociekać ironią przy narastającym bólu głowy? A może skupić się na pięknie, którego nie dostrzega się na co dzień? Albo, po prostu, nie skupiając się na tym co należy, wypada lub trzeba, postarać się dostrzec cokolwiek...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Chyba ciężko jest iść przez życie udając że się nie widzi, nie myśli i nie analizuje. To w każdym gdzieś siedzi, ale nie każdy umie to ubrać w słowa i nie każdy ma potrzebę się dzielić :)
OdpowiedzUsuń